środa, 26 czerwca 2013

'Fifty Shades of Grey'


Witajcie! Wracam po długiej przerwie od pisania i muszę się znowu wprawić. Dzisiaj chciałabym wam przedstawić książkę, którą niedawno przeczytałam. Zaznaczę, że jestem osobą pełnoletnią i nie zrobiłam niczego wbrew prawu. Chciałabym wam jedynie przybliżyć obraz powieści, która cieszy się dużym zainteresowaniem i sama nie za bardzo rozumiem dlaczego tak jest. 

Po maturze rozszerzonej z języka polskiego, odetchnęłam. Poczułam się wreszcie wolna. Wolna od lektur. Mogę czytać co tylko mi się podoba i za poleceniem mojego znajomego trafiłam na '50 twarzy Greya'. Słyszałam jakieś tam opinie, których wolałabym tu nie przytaczać bo co wrażliwsi mogą uznać je za wulgarne. Posłużę się zatem eufemizmami, główne zarzuty ludzie mieli do języka, którym książka jest napisana.  Jednakże, coby nie sugerować się, nie zajrzałam do żadnej recenzji. Niestety ciężko mi się nie zgodzić. Język jest bardzo ubogi, pełen powtórzeń. Nie mówiąc już o pewnych wyrażeniach pojawiających się ciągle 'O święty Barnabo!'. Zatem pod względem wartości literackich nazwałabym tę książkę 'Zmierzchem' w wersji porno. Dowodem na prosty, nawet zbyt prosty język, jest fakt, że byłam w stanie przeczytać powieść po angielsku bez większych problemów. Dzięki temu na pewno nie będę zastanawiała się nad wyborem zabawek w anglojęzycznym sex shopie. Cała historia wydaje się być mocno odrealniona i według mnie zupełnie nie nadaje się dla dziewczyn, czy nawet kobiet, które nie mają większych doświadczeń w związkach. Relacja między główną bohaterką Aną i przypadkiem poznanym bogaczem, Christianem staje się iście patologiczna i szczerze mówiąc nie chciałabym w czymś takim tkwić. Daje bardzo mylne wyobrażenie. Oczywiście, jak przystało na tego typu romans, bohaterowie są praktycznie idealni a autorka w dużej mierze polega na skrajnościach. To sprawia mi przykrość i niezadowolenie. Ostatnimi czasy możemy liczyć jedynie na skrajności w wielu dziedzinach. Jakby oprócz miłości, nienawiści nie istniały inne emocje a inne wydarzenia aniżeli śmierć nie powodowały załamania. Brakuje mi subtelności, w tej książce szczególnie. Wracając, Christian przystojny facet (w dodatku rudy! Nie kojarzy wam się to z bohaterkami Harlequinów, mających kasztanowe włosy i zielone oczy? Grey ma szare, żeby nie przesadzać)., kobiety mdleją i się czerwienią. Ana, nieświadoma i szczupła bogini. Dialogi w większości zupełnie tragiczne. Momentami sprawiały, że byłam zażenowana. Sceny erotyczne równie słabe, wręcz niebezpieczne dla podatnego umysłu. Jest ich za dużo, później zaczęłam zwyczajnie pomijać, ponieważ nudzą i niewiele się w nich zmienia (może użyte zabawki). Historia mogłaby mieć niezły potencjał. Według mnie autorka umie pisać, zdarzają się tego przebłyski a to wszystko zostało stworzone dla mas, przecież to się sprawdza najlepiej. Udało się, sukces jest, ludzie o tym mówią. Nie mogę powiedzieć, że mnie nie zainteresowało i nie wciągnęło. Książka należy do tych, które da się przeczytać w jeden wieczór. Tylko chyba oczekiwałam więcej, aniżeli grania po skrajnych emocjach. Mimo wszystko czekam na ekranizację bo mam cichą nadzieję ujrzeć Iana Somerhaldera w roli Greya. Jeżeli on roli nie dostanie to pewnie sobie odpuszczę. Tak, piszcząca na widok Iana nastolatka we mnie siedzi i dudni.

26 komentarzy:

  1. Też licze na Iana w tej wersji :3 a co do książki mam bardzo podobne zdanie. Momentami czytając zastanawiałam się czy aby nie czytam przypadkiem zmierzchu... Nie mająca pieniędzy bohaterka o brązowych włosach, nieśmiała, czerwieniąca się, nie mająca pojęcia o tym jak jest piękna. Grey, młody bóg o miedzianych włosach, mający kupę kasy ciągle gadający o tym jaki jest "niebezpieczny". Wszystkie książki jednak przeczytałam i fakt wciągnęły mnie nawet mimo irytującego języka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rozwaliło jak powiedział 'Nie jestem odpowiedni dla ciebie'. Wybuchłam rzeczywistym śmiechem :D

      Usuń
  2. Już się bałam, że się Tobie ta "czytajka" spodobała... na szczęście nie. W ogóle ta seria spowodowała, że coraz więcej powstaje takich erotycznych romansów. Ach, nic innego tylko seks i seks. Co za czasy. (wiem, narzekam jak staruszka;)
    Raczej się na tą pozycję nie skuszę bo wolę sobie poczytać coś głębszego i bardziej wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mi ten seks by nie przeszkadzał, żeby tylko było dobrze napisane. A niestety o dobre sceny seksu trudno. Wszystko się sprowadza do zwierzęcych instynktów, autorka najwyraźniej się naoglądała porno.

      Usuń
  3. hmm coś w tym jest. w sumie gdzieś czytałam że autorka wzorowała się na Zmierzchu i początkowo bohaterami była Bella i Edward, dopiero później autorka to zmieniła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba ten artykuł http://www.glamki.pl/kultura/ksiazki/50-twarzy-greya-czy-zmierzch-byl-inspiracja-do-napisania-sagi-o-christianie-greyu-i-anastasii-steele,40_3851.html

      Usuń
    2. To straszne. Innymi słowy, postanowiła zarobić na głupocie, dosyć sprytnie.

      Usuń
    3. Bo to był(jest) fanfic -'Master of the universe' -na podstawie Zmierzchu ( autorka wzięła tych samych bohaterów, imiona, wygląd, zachowanie, ale stworzyła swoją historię ). Gdy zaczęło się to cieszyć wśród fanów dużą popularnością, postanowiła wydać książkę, tylko musiała pozmieniać imiona bohaterów i trochę zmieniła ich historie, żeby nie oskarżono jej o plagiat. Takich opowiadań jest pełno w internecie i szczerze mówiąc czytałam dużo lepsze ff Zmierzchu ;)
      Co do Twojej opinii to się zgadzam z nią w 100%, zdecydowanie za dużo scen erotycznych , ja tak samo potem zaczęła omijać te części, bo zwyczajnie stawało się to nudne i przewidywalne i nic nowego nie wnosiło.
      Też mam cichą nadzieję zobaczyć Iana w tej roli :) I nie pozostaje mi nic innego jak myśleć, że z filmu zrobią coś lepszego niż książka ;)

      Usuń
  4. Czytałam to 'dzieło', masakra jakaś. Zmierzch również czytałam i nie był taki zły, chociaż preferuję nieco żywszych głównych bohaterów. I jeśli ktoś uważa, że Stephanie Meyer operowała uproszczonym językiem w tejże książce, gwarantuję, że złapie się za głowę już po paru stronach '50 shades of grey'. Ana, jako studentka, ma bardzo ubogie słownictwo (ciągle przewija się 'święty barnabo', 'rany julek', 'wewnętrzna bogini' oraz, przede wszystkim 'och' i 'ach'), określiłabym ją jednym słowem: 'ciapa'. Zero własnego zdania. Grey chce zrobić z niej swoją seksualną niewolnicę, którą będzie mógł karać cieleśnie za nieposłuszeństwo i niespełnianie zboczonych zachcianek? No jasne, dawaj te papiery, Steele podpisuje, nie pasuje jej tylko fakt, że będzie musiała ćwiczyć z trenerem 3x w tygodniu. Grey pokazuje jej swój 'pokój zabaw' (czyt. pokój do uprawiania sado-maso), gdzie ma zamiar z nią spędzić większość czasu? Nic takiego, zgadza się. Albo może to ja jestem dziwna. Tak jak wspomniałaś, sceny seksu były słabe, nierealne (doprowadził ją do orgazmu gładząc jej piersi. no sorry) i za często.
    Ogólnie literatura na okropnie niskim poziomie, nie rozumiem, dlaczego ta książka robi taką furorę. To tylko tak bardzo hejtowany Zmierzch w wersji +18.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, przyznaję, że mimo masakrycznej książki, ekranizacji z Ianem w roli Greya nie przegapię :) Somerhalder może jeszcze to jakoś podratuje, mam nadzieję.

      Usuń
  5. Przeczytałam, przeczytałam... siedem rozdziałów. Nie mogłam znieść tego języka, przewidywalnej akcji i scen erotycznych (a konkretnie jednej, jedynej przez którą przebyłam). Myślę, iż ta książka nadzje się dal mas, ale stanowczo nie polecam jej ludziom oczytanym. No cóż, widzę iż poniekąd podzielasz moje zdanie.
    Przy okazji, świetnie prowadzisz tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. było i nadal jest o niej głośno, ale ja jeszcze nie zdecydowałam się jej przeczytać i po tej recenzji chyba na tym poprzestane ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy komentarz. Książka wciąga, ale jest napisana zbyt prostym językiem i tak naprawdę nic głębokiego w niej nie ma. Jest trochę wyidealizowanego seksu. Autorka nieźle popłynęła. Powieść zdobyła taką popularność, gdyż ukazuje pragnienia kobiet: piękny i inteligenty mężczyzna posiadający pieniądze i bezgraniczne uwielbienie dla kobiety, które uskutecznia Grey. Wydaje mi się, że tego ostatniego w szczególności brakuje kobietom w dzisiejszym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja książkę przeczytałam bo poleciła mi ją koleżanka i pożyczyła swój egzemplarz, powieść wychwalała pod niebiosa, że wciąga, że nie będę mogła się oderwać ani na sekundę i tego typu szmery bajery:P stwierdziłam, że skoro panuje ogólnoświatowy "napał" na nią to zobaczę o co się rozchodzi:) w moim odczuciu książka jest słaaabaaa i to bardzo, wyidealizowana historia momentami pisana na siłę (przynajmniej ja mam takie zdanie na ten temat) jedyne co mogło ją uratować to "sceny" seksu książka rzekomo nosi miano erotyku, ale i te były słabo i miałam ochotę po prostu je omijać:) nie wspominając już o języku tej książki.... kilka mądrych słówek (albo i niemądrych) powtarzających się w kółko... Ogólnie nie rozumiem za bardzo fenomenu tego "dzieła" :)

      Usuń
    2. Najbardziej żenujący był tekst (jak Anielka wspomniała wyżej) - "święty Barnabo". No rozwalało mnie to za każdym razem :D Tłumacz musiał mieć niezły odlot.

      Usuń
  8. Ian! Ian! Ian! <3 tez bym dla niego poszla :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to Ian S.??!! Tylko i wyłącznie Matt Bomer!! Ian jest za niski. Oj tam, ksiazka nie jest na wysokim poziomie, ale gdyby byla, to pewnie nie stalaby sie takim hitem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie,tylko Matt Bomer, jest idealnym kandydatem i nie wyobrażam sobie nikogo innego
      co do trylogii Greya
      przeczytałam...
      i powiem Ci szczerze, że już w pierwszym tomie na końcu omijałam akty seksualne, bo przecież ile można o tym czytać
      za to bardzo wciągnęła mnie jego psychika, jego opiekuńczość, ich miłość - ta moja romantyczna dusza zawsze da o sobie znać
      i kiedy przeczytałam 3 tom...pomyślałam, już? nie ma więcej greya...?:(

      Usuń
  10. hej mam takie pytanie z innej beczki, od ilu lat Twoi rodzice pracują w Oslo?:)i czy masz jakieś skandynawskie korzenie?? Bo masz taką skandynawską urode :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu natknęłam się na tą książkę! Już od jakiegoś czasu mnie prześladuję. Chyba będe musiała po nią w końcu sięgnąć. Tematyka wydaję się dość interesująca, a że sa wakacje... ^^
    Pozdrawiam i będę wpadać częściej.
    Zapraszam również do siebie, jako, że dopiero zaczynam blogowanie i ten świat jest dla mnie obcy.
    http://www.curlythink.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam ją i zaczęłam czytać drugą część, książka jest bardzo wyidealizowana, przerysowana, ciężko sobie coś takiego wyobrazić, ale była wciągająca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czesc :) masz przecudowne włosy, zapraszam na moją wlosowa przemiane- bajecznyurok.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawy blog, będę wpadać częściej :))
    +obserwuje; *

    maymiodek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. ale olewka aniela.... nie chce Ci się prowadzić bloga to go skasuj :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahah zaznaczam ze jestem osoba pelnoletnia i nie zrobilam nic wbrew prawu? Jest jakies prawo dotyczace czytania Greya? :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę , że żle trafiłaś po tych lekturach obowiązkowych....może lepiej nic nie przeczytać i iść na boso po deszczu ???

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.