wtorek, 17 września 2013

Cera bezproblemowa, która zaczęła sprawiać problemy

Witajcie! Te dwa tygodnie były tak bardzo zaskakujące, że jeszcze nie do końca we wszystko mogę uwierzyć. Warszawa mnie zupełnie pochłonęła, ale myślę, że w tym tygodniu szaleństwo przeprowadzkowe wreszcie się skończy i w końcu zobaczymy się w nowym pokoju. Co dość śmieszne, w stolicy czuję się naprawdę świetnie, jakbym wreszcie była na swoim miejscu. Oczywiście przy zakładaniu karty w Hebe (jeden przystanek metra mnie od Hebe dzieli :), podałam stary adres. Mimo to, że w komunikacji miejskiej spędziłam ostatnio więcej czasu, niż w domu, to i tak się cieszę. Polubiłam to tempo. Nawet nie wiem kiedy, ale na mojej wadze pojawiło się -4,5kg (nie żebym była niezadowolona). To dowodzi, jaka zabiegana byłam. Skończyło się jesiennym przeziębieniem i marudzeniem dziadka, że marnieję a jeszcze się nawet nie przeprowadziłam. Teraz planuje co będzie mi pakował w słoiki, żebym była zdrowa (czyli jadła). 

Bez makijażu mnie już znacie. Pokazałam wam jakiś czas temu poniższe zdjęcie, poza tym na kanale widać mnie raczej nieumalowaną. Dopóki moja skóra nie zacznie żadnego 'cyrku' to oprócz kremu, niczego na nią nie nakładam. Jedyne, co staram się robić to podkreślać ładnie oczy, żeby mnie było jakoś widać no i oczywiście brwi, które od jakiegoś czasu farbuję henną. 

 Dlaczego w ogóle zainteresowałam się makijażem? Oczywiście przez problem. Na mojej skórze pojawiało się coraz więcej wyprysków. Goją się zawsze dosyć wolno, nawet jeżeli coś tam gdzieś się kiedyś zrobiło to mi bardzo nie przeszkadzało, nie rzucało się w oczy. Natomiast to, co zobaczyłam już po maturze, zupełnie mnie przeraziło bo nigdy tak nie wyglądałam. 

Od czego się zaczęło?
Sytuacja zaczęła się pogarszać jakoś w kwietniu. Nie dość, że maturalny stres mnie dopadł to martwiłam się też o jakieś zwykłe rzeczy związane z ukończeniem szkoły. Oczywiście zauważyłam pogorszenie stanu cery, ale pomyślałam sobie, że to może w związku z odstawieniem suplementów i to na nie zrzuciłam całą winę. Co się okazało? Uwagę zwróciła mi mama. Podczas nauki, czytania a nawet grania, zupełnie nieświadomie rozdrapywałam wszystko na twarzy, ramionach i plecach. Dlaczego? Ze stresu, zwyczajnie. 

Jak zareagowałam?
Na początku ciężko było mi przyznać temu rację. Postanowiłam kupić swój pierwszy pokład i maskować, co mi się tam złego przydarzy. Oprócz tego zainwestowałam we wspominany przeze mnie na kanale puder propolisowy i mydło siarkowe. Starałam się także ograniczyć rozdrapywanie wszelkich zmian i nie wyciskać niczego. Ponieważ byłam wtedy w Norwegii to mama co jakiś czas rzucała mi 'Nie rozdrapuj, zobacz jakie masz okropne ślady!'.

Mydło siarkowe - posiadam dokładnie takie. Wiedziałam, że używa się go do cery trądzikowej i problematycznej. Trochę obawiałam się, że wysuszy mi skórę. Jeżeli chodzi o ramiona i dekolt to robię sobie serie. Stale monitoruję, czy nic się nie pojawia. Jeżeli jest spokojnie to używam mydełka o wiele rzadziej. Moja cera jest wrażliwa, zatem tu wysuszenie było jeszcze bardziej prawdopodobne. Używałam ciągle kremu Cetaphil i co jakiś czas robiłam maseczkę z siemienia lnianego, oprócz tego po każdym użyciu przecierałam buzię tonikiem Ziaja. Robiłam także częstsze przerwy, niż w przypadku ramion i dekoltu i przemywałam nim buzię tylko raz dziennie. Zapach mi nie przeszkadza. Używam go już prawie trzy miesiące (z przerwami oczywiście) i żadna krzywda mi się nie stała.

Puder propolisowy - kupiłam przez przypadek. To genialny i tani produkt, który pomaga w gojeniu się wszystkiego, co wam się na skórze może pojawić. Uwaga! Może zapychać. Na początku stosowałam go punktowo, później coś mnie podkusiło i nałożyłam więcej, nie był to dobry pomysł. Jednak nie każda cera tak na niego reaguje. Przy mądrym stosowaniu na pewno nie zaszkodzi i pomoże szybciej pozbyć się wyprysków. 

Co z wyciskaniem i rozdrapywaniem?
Byłabym hipokrytką, gdybym napisała, że już tego nie robię. Natomiast mam bardzo silną wolę i w momencie, kiedy powiem sobie nie, to już tak zostaje. Musicie sobie zdać sprawę z tego, jak bardzo to szkodzi. Dlatego chcę wam polecić film Agnieszki, na który trafiłam w momencie prawie krytycznym. Nie mogę powiedzieć, że miałam aż tak duży problem, ale miałam i musiałam sobie z tym jakoś poradzić. 



Co teraz?
Oczywiście mogłabym dać temu spokój i stwierdzić, że tak to już ma być. Jednak nie wyobrażam sobie ciągłego malowania, używania podkładu i korektora. Robię to zazwyczaj dla zabawy i, żeby poćwiczyć. Nie chciałabym, żeby była to moja konieczność, zwłaszcza że moja skóra wcześniej radziła.
Postawiłam nie tylko na kosmetyki, ale też na dietę. Przez wakacje zbyt często w moim jadłospisie pojawiały się fastfoody, chipsy i słodycze. Nie mówiąc już o tym, że dawałam się namówić na cole i inne tego typu cudowne napoje, których zazwyczaj nie piję. Odrzuciłam wszystko powyższe, piję znowu dużo wody, rano zjadam owsiankę i przyjmuję olej z wiesiołka. Poskutkowało to nie tylko lepszym samopoczuciem, ale i utratą wagi. Obecnie na moim czole znajduje się może jeden wyprysk, praktycznie niewidoczny i nie zamierzam się nim przejmować. Jedyny dyskomfort stanowią zaczerwienienia i ślady, z którymi walkę dopiero mam zamiar rozpocząć. Nie będę narzekać bo nie są bardzo widoczne, ale chciałabym się ich pozbyć. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię. Dopiero zaczęłam szperać. 


Uwaga!
Wszystko, co tu napisałam to są wyłącznie moje przemyślenia a ja, jak wiecie nie jestem dermatologiem, ani kosmetologiem (jeszcze!). Postarałam się jedynie znaleźć źródło problemu, którym był stres i dieta. Nie chcę iść na łatwiznę. Jednak, jeżeli wasze problemy skórne są dość duże, trwają mimo waszych starań długo, oczywiście musicie udać się do lekarza. Mogą wynikać z czegoś więcej, niż u mnie. 

Część z was pewnie mi nie uwierzy i powiecie, że przesadzam. Nie robiłam zdjęć w najgorszych momentach a jeżeli nagrywałam to w pełnym makijażu. Jednak uwierzcie mi, nie zainteresowałabym się tym wszystkim tak zupełnie bez powodu i dla zabawy. Problemem jest nie tylko trądzik bo kiedy nagle bezproblemowa skóra zaczyna wyczyniać takie cuda, jasnym jest że coś idzie w złą stronę. 

18 komentarzy:

  1. A ja polecam, tradycyjnie dla mnie :D, kwasy i retinoidy. Italiana dużo na ten temat pisała, ja od siebie mogę polecić śmiało effaclar duo i oczywiście filtr 50tkę z lrp albo vichy, oba matujące :) I przejściowo stan się pogarsza, ale potem wszystko pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, myślę że tak bardzo to się bawić póki co nie będę bo chyba bym się nawet bała. Chociaż z tego co wiem, to kwasy pomagają się pozbyć śladów, tak?

      Usuń
    2. Tak, pomagają również na ślady. Sama mogę Ci również polecić wspomniany Effaclar Duo, zawiera kwasy ale jest dość łagodny, pięknie oczyszcza cerę i z czasem pomaga pozbyć się śladów. Gdyby okazał się za mocny, zawsze możesz go używać rzadziej: co drugi dzień albo dwa razy w tygodniu.:) Pozdrawiam, Sabina

      Usuń
  2. U mnie też się pojawił trądzik tylko, że na plecach i chyba zakupię sobie to siarkowe mydełko.
    Pewnie to przykre jak bezproblemowa cera staje się problemowa, zwłaszcza w wieku, w którym już wychodzi się z okresu dojrzewania, także życzę Ci, abyś uporała się z tym problemem ;)
    I taka moja rada, odżywiaj się zdrowo, bo dobre jedzenie to najlepszy kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że mimo wszystko to nie jest trądzik. Chyba nie byłoby mi tak łatwo sobie z nim poradzić. Nawet nie tyle przykre co zwyczajnie dziwne :D Tak, dieta przede wszystkim. Bardzo zaczęłam na to zwracać uwagę. Kupuję też buty i zaczynam pracę nad formą o ile kręgosłup mi nie przechodzi. Trzeba się wziąć w garść, żeby się świetnie czuć :)

      Usuń
  3. Troszkę tutaj bełkotu Anielko: piszesz, że na kanale możemy zobaczyć Cię raczej nieumalowaną, tymczasem niemal zawsze masz kreski na oczach (nie tylko stosowanie podkładu jest makijażem), poza tym kończysz tekst słowami "jeżeli nagrywałam to w pełnym makijażu" :P . To ja już się gubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież kreski niczego nie zakrywają, to jasne że chodzi mi o podkład, korektor, puder. Po co miałabym brać pod uwagę tusz do rzęs i kredkę w takim wypadku? Później opisywałam co się działo, jak już problem się pojawił.

      Usuń
    2. Jest bardzo dosadnie napisane 'Nie robiłam zdjęć w NAJGORSZYCH MOMENTACH a jeżeli nagrywałam to w pełnym makijażu'

      Usuń
  4. Na zaczerwienia i ślady pozostałe po krostkach świetnym rozwiązaniem jest peeling chemiczny wykonany w dobrym salonie kosmetycznym :) Poczytaj sobie coś więcej o nim- ja robiłam sobie taki mocniejszy jednorazowy zabieg (peeling kwasem żółtym) i efekt był rewelacyjny!
    Skóra gładka, promienna i zero śladów po krostkach, do tego znikły delikatne przebarwienia powstałe przez kontakt skóry twarzy ze słońcem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Percane żel - tani około 20zł, i goi wszystko w mig:) Polecone przez moja dermatolog z PCME

    OdpowiedzUsuń
  6. To fakt kiepskie jedzenie i stres potrafi bardzo zaszkodzić naszej skórze. Na zaczerwienienia polecam produkty łagodzące, a ślady usuniesz mikrodermabrazją lub kwasami. W zasadzie i peelingi enzymatyczne mogły by również pomóc. Opisałam dziś dermogal jeśli masz ochotę przeczytaj, może znasz może one pomogą na utrzymanie dobrej kondycji skóry?

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w Warszawie też straciłam na wdze. Szybkie tempo jest związane z tym miastem. Bardzo lubię Cetaphil :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anielka polecam Ci płyn do stosowania na skórę AFRONIS , do kupienia w aptece za ok 10zł. Dla mnie jest genialny, totalny oczyszczacz, czyści bardzzoo dogłębnie że tak się wyrażę, nawet po umyciu twarzy żelem, po przetarciu płynem (dość mocno dociskam) wacik był jeszcze brudny (podkład, kurz). Nigdy nie miałam jakichś ogromnych problemów z cerą, ale zawsze było coś do zakrycia, a to koło brody, a to na czole i tak jak Ty rozdrapywałam. Teraz? Mogę spokojnie wyjść z domu bez ani grama podkładu :) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anielko, a na której uczelni w Warszawie będziesz studiować? Może się spotkamy :) Ja zaczynam zaoczną kosmetologię w Wyższej Szkole Infrastruktury i Zarządzania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety też miałam ten problem :( czasem zdarzy mi się coś rozdrapać ale bardzo rzadko :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety też miałam ten problem :( czasem zdarzy mi się coś rozdrapać ale bardzo rzadko :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety też miałam ten problem :( czasem zdarzy mi się coś rozdrapać ale bardzo rzadko :(

    OdpowiedzUsuń
  13. polecam pastę cynkową z kwasem salicylowym, kosztuje zaledwie 3 zł w aptece a działa cuda. Tylko nie kupuj maści cynkowej, ma zupełnie inne działanie

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.