niedziela, 8 września 2013

Dlaczego nie warto zapuszczać zniszczonych włosów?

Hej! Ostatnie dwa dni zupełnie mnie zmęczyły. Brak snu strasznie mi dokuczał i ciągle byłam zabiegana, ale dzisiaj obudziłam się z ogromną energią, że aż sama się sobie dziwię. Chciałabym wam wyjaśnić, dlaczego uważam zapuszczanie zniszczonych włosów za bezcelowe. 

  • Piękne włosy to przede wszystkim włosy zdrowe. Nawet jeżeli sięgają do bioder a są połamane, rozdwojone i suche to nie ma w tym nic atrakcyjnego. 
  • Dla mnie istotny jest kształt fryzury i szczególnie powinny na to zwrócić uwagę dziewczyny prostowłose. Przypominam moją ostatnią aktualizację i podcięcie włosów dosłownie trochę. Zobaczcie jak wiele to zmieniło!

  • Często w momencie, kiedy włosy są zniszczone to się kruszą, przez co nie widać, że rosną. Bardzo dużo osób o to pyta albo narzeka. 
  • Co zostało zniszczone nie jest do naprawienia albo odżywienia, ze względu na to, że włos jest tkanką martwą, zatem prędzej czy później trzeba będzie wszystko ściąć 
  • O takie włosy bardzo ciężko zadbać, jakkolwiek poprawić ich wygląd i nawet jeżeli zaczniemy włosomaniactwo to możemy długo nie widzieć efektów. 
  • Włosomaniactwo ma niewiele wspólnego z długością włosów, chodzi przede wszystkim o świadomość tego, co włosy lubią a czego nie. Na pewno nie lubią upartego zapuszczania! Wymarzona długość staje się cudnym dodatkiem.
  • Takie rozdwojone końcówki mogą was bardzo irytować. Pamiętam jak w drugiej klasie liceum przyglądałam się moim włosom na lekcjach i po głowie mi chodziło, żeby coś zmienić bo nie mogą być takie połamane i brzydkie.


Wiecie, że moje włosy były dość mocno pocieniowane, kiedy zaczęłam je zapuszczać. Pierwsza warstwa zaczynała się nad uchem. Mam to szczęście, że rosną bardzo szybko i są podatne na większość przyspieszaczy, zatem nie szkoda mi ich podcinać. Jak wyglądało to u mnie?




  • Moim pierwszym krokiem było podcięcie włosów, poszło jakieś 6cm.
  • Co dwa miesiące odwiedzałam fryzjera, wychodziłam z włosami krótszymi o 3-4cm. Dostosujcie to do swoich możliwości. W przypadku gdybyście chciały koniecznie zobaczyć przyrost to obcinajcie mniej.
  • Po ponad roku włosomaniactwa obcięłam prawie 10cm włosów bo uznałam, że nawet po podcięciu będę czuła się dobrze. 
  • Mimo ciągłego skracania włosy wciąż ładnie rosły a co najważniejsze widziałam dokładnie efekty, które daje włosomaniactwo. 
  • Dalej mam zamiar chodzić do fryzjera co 2-3miesiące. Moja maksymalna długość to do talii, później zaczynają mnie przytłaczać i kiepsko się układać.

Tu dla przypomnienia początek mojej przygody. Trzymam kciuki za waszą długość i wasze włosy. Zastanówcie się do jakiej długości chcecie dojść i czy będzie to możliwe, bądźcie cierpliwe. Znajdźcie dobrego fryzjera albo kupcie nożyczki same. Zawsze będę was zachęcać do obcinania włosów, to dla mnie jedna z najistotniejszych i podstawowych zasad włosomaniactwa.


37 komentarzy:

  1. Piękne włosy :) Ja również jestem za częstym podcinaniem włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zatem jest nas więcej ^^

      Usuń
  2. Mam włosy takie jak na Twoim zdjęciu na początku włosomaniactwa. Wyglądają okropnie i denerwuje mnie ta najkrótsza warstwa ktora się wywija podobnie jak na zdjęciu. Zastanawiam się nad obcięciem ich na prosto tak aby pozbyc się tego cieniowania. Tylko boje się że bedą wtedy za krótkie, bo do ramion albo i troszkę krótsze. Myślisz że wyjdzie mi to na dobre? Proszę odpisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak się czujesz w krótkich włosach :( ich stan nie ucierpi na pewno, ale zastanów się, co będzie z twoim samopoczuciem bo to najważniejsze.

      Usuń
    2. Nigdy nie miałam takich krótkich, a potrzebuje też jakiejś zmiany ;)) Na pewno w jakiś sposób odżyją tylko boje się ze nie bedą rosły, a chciałabym mieć włosy za łopatki.

      Usuń
  3. genialny post, na pewno do początkujących włosomaniaczek trafi i wiele się z niego nauczą :) włosy przed włosomaniactwem, a teraz to zupełnie inne włosy, przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Mam nadzieję, że początkujące włosomaniaczki wezmą rady do siebie.

      Usuń
  4. Akurat jestem na czasie, w czwartek byłam u fryzjera i ścięłam dobre 15 cm :). Bałam się tego straszliwie, ostatnio włosy niedaleko za ramiona miałam w liceum, czyli ładne parę lat temu. Po ścięciu jestem ogromnie zadowolona! W nowej fryzurze czuję się o niebo lepiej, mimo, że jak na mój standard moje włosy są teraz po prostu krótkie :P. Co najważniejsze - idąc do fryzjera myślałam, że moje włosy są duuużo bardziej zniszczone, po ścięciu - wyglądają na stan idealny! Zniszczone końce bardzo wpływają na ogólny wygląd włosów i po prostu szpecą.

    OdpowiedzUsuń
  5. po sobie zauważyłąm to samo. Lepiej mieć krutsze a "gęstsze" na koncach niż długie a w strączkach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie jestem zwolenniczką częstego podcinania włosów - moje rozjaśniane wysokopory nawet podcięte do ramion niszczyłyby się w tym samym tempie co teraz, dodatkowo rosną tylko 1-1,5 cm na miesiąc... Stawiam raczej na intensywne dbanie o końce, zabiezpieczanie ich silikonami i olejami oraz związywanie włosów np. w koki by chronić delikatne końcówki. Na noc owijam koczka materiałem - nie rozpada się, a włosy nie ocierają się o poduszkę.
    Generalnie zauważyłam, że dziewczyny uznają cięcie za najlepsze lekarstwo i ścinają bardzo dużo długości, która niekoniecznie jest zniszczona ale źle pielęgnowana. A po dwóch miesiącach okazuje się, że końce wcale nie są zdrowsze, mocniejsze czy w lepszym stanie...
    Przed podjęciem decyzji o regularnym podcinaniu lub pozbyciu się kilkunastu centymetrów włosów dobrze jest je dokładnie obejrzeć, sprawdzić jak się zachowują w przypadku różnych rodzajów pielęgnacji i poszukać włosomaniaczki o podobnym typie włosa - wiele dziewczyn pisze, że żałuje swojej decyzji o radykalnym cięciu.
    Na wszystko trzeba brać poprawkę i dopasować do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie zrozumiałaś mojego posta, ja wciąż dbam o moje włosy, zabezpieczam końcówki i pielęgnuję jak mogę, ale naturalne jest dla nich, że po jakimś czasie tracą kształt i trzeba je doprowadzić do porządku. Napisałam też, że trzeba zabiegi dostosować do swoich możliwości. Nie da się naprawić zniszczeń, które powstawały latami, zaznaczyłam złamane, rozdwojone końcówki. Ja nie dokonałam radykalnego cięcia, wręcz dałam do zrozumienia, że robiłam to stopniowo aż byłam zadowolona i gotowa.

      Usuń
  7. Mi niestety tak szybko nie rosną :( I ciagle mam suche końcówki mimo zabezpieczania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Również jestem zdania, że lepiej podcinać częściej włosy. Zniszczone włosy niestety nie wyglądają ładnie, nawet przy cudownej długości. Włosy żeby dodawały uroku muszą być przede wszystkim zadbane :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie wyobrażam sobie zapuszczenia zniszczonych włosów,zresztą jak zobaczę już zniszczone końce nie chce mi się nakładać masek,olei..bo po co skoro i tak muszę je obciąć,dobrze że dodałaś to zdjęcie,strasznie motywuje:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielka zmiana i to w całkiem krótkim czasie... Mam zniszczone włosy i podcinam je co 3 miesiące o jakieś 2 centymetry, w długich czuję się znacznie lepiej, choć korzystniej mi chyba w krótkich.

    OdpowiedzUsuń
  11. nigdy nie rozumiem fenomenu długości włosów, czyli ktoś kto ma jakkolwiek długie włosy nawet jak całkiem sianowate, co chwilę słyszy komplementy wow:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zdecydowanie zbyt rzadko podcinam końce. Zwykle robię to 2 razy w roku. Ale staram się teraz częściej odwiedzać fryzjera. Myślę też nad zakupem nożyczek fryzjerskich żeby móc samej podciąć sobie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwsze - masz piękne włosy. Po drugie, masz całkowitą rację!

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak jak Ty uważam, że jak są bardzo zniszczone to zostaje tylko ścięcie. Nie da się ich naprawić, rozdwajanie może się pogłębiać i nie będą wyglądać dobrze. Rozumiem , że problem jest obciąć sporo, jeśli końce tego potrzebują, przy krótszych włosach i trzeba kombinować ;), ale gdy są długie? Po co długość dla samej długości?

    Moja znajoma miała bardzo długie włosy, do talii i z ok. 7 cm wyraźnie widocznych zniszczeń, ale odkładała wizytę u fryzjera, bo szkoda jej było włosów. I tak odkładała przez 2 lata, dzięki czemu musiała pozbyć się nie kilku, a kilkudziesięciu cm (ścięte do ramion), mimo nie poddawania włosów żadnym szczególnie niszczącym zabiegom.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja niestety jestem w takiej sytuacji, że nie mogę często podcinać włosów. Zaczynałam moje włosomaniactwo w tym samym momencie co Ty, czyli prawie 2 lata temu. Moje kręcone/ falowane/ puszące się włosy były całe lata rozjaśniane blond pasemkami, a na jakiś rok przed włosomaniactwem trafiłam na świetnego fryzjera który zaczął je farbować delikatnymi farbami i pomógł mi osiągnąć mój wymarzony rudy odcień :) Ostatni raz użyłam farby dokładnie 2 lata temu, a odtąd tylko henna. Niestety moje włosy nie reagują na żadne przyspieszacze, choćbym nie wiem co robiła niezmiennie rosną 1 cm w ciągu miesiąca. Na chwilę obecną mam około 20 - 25 cm całkowicie zdrowych włosów + kolejne 25 cm tych jeszcze rozjaśnianych. Widzę różnice w ich kolorze i kondycji i powoli ścinam 2-3 cm co 7 miesięcy - inaczej w ogóle nie widziałabym przyrostu.

    Myślę, że dla dziewczyn z moim "żółwim" przyrostem dobrym może okazać się pomysł który ja zamierzam zastosować za 2- 3 lata. A więc:zamierzam nadal przycinać takie minimalne ilości, a gdy już włosy urosną i rozjaśnianej długości będzie niewiele - wtedy zetnę dobrych kilka cm powyżej zniszczeń. Pozbędę się rozjaśnienia i nie pozwolę zniszczeniom przenieść się na "zdrową" część włosów.

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam to szczęście, że moje włosy nie rozdwajają się szybko :)
    ostatnio podcinałam je prawie 6 miesięcy temu i dopiero teraz zaczynają się domagać podcięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. można wiedzieć gdzie na studia się wybierasz? proszę odpowiedz ;) też chcę iść na kosmetologie

    OdpowiedzUsuń
  18. właśnie ostatnio szwendając się po blogach włosowych...znalazłam te czupiradełka które walczą za wszelką cenę o długość...tak długość to podstawa widzę;) nieważne że włosy wyglądają jak po walce z prądem;) ważne że są do pasa! a zwróć im na to uwagę.. to cię zaraz obskoczą że:
    a) teraz tak się właśnie robi obcina tylko 0,5 cm i to raz na rok...
    b) włosy miały bad hair day czy coś takiego
    c) odżywka , maska, guma czy cokolwiek co nałożyły na głowę dzień prędzej doprowadziły do tego że włosy są w takim a nie innym stanie...


    po trupach do celu? w wielkim buszem na głowie aczkolwiek ważne żeby busz sięgał wysokości ich zadu ...

    napisałam to ja która kompletnie się na włosach nie zna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto uwierzyć w słowa z punktów b i c ;) Mówię to ja, która na każde dwa życzliwe komentarze pod postem z aktualizacją włosów dostaję jeden od osoby, której nie chce się pofatygować i spojrzeć na inne zdjęcia, na których włosy naprawdę wyglądają lepiej, a danego dnia serio są przesuszone w ramach wyjątku.

      Usuń
  19. Miałam to samo na lekcjach w liceum :D

    A co do postępów w pielęgnacji włosów widocznych na zdjęciach.. moge powiedzieć tylko jedno: ŁAŁ!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow ale zmiana :) Gratulacje. Post bardzo mi się przydał, gdyż właśnie zmagam się z zapuszczaniem włosów na swój ślub, a rosną mi bardzo wolno i są przesuszone

    OdpowiedzUsuń
  21. już od 2 tygodni chodzi mi po głowie obcięcie i chyba się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  22. a ja nawet jak podetnę to zaraz tego nie widać, choć włosy mam zdrowe i gęste.

    ach, uwielbiam twoje filmy na yt, wydajesz się być megasympatyczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne włosy, ale ciężko jest zapuszczać i podcinać ;( żal każdego centymetra :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz cudowne włosy!
    Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem nożyczek fryzjerskich, moje pytanie brzmi, czy te z rossmana są tak tragiczne jak się o nich mówi :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie jestem MsMelevis, ale nożyczek z Rossmanna używam od 3.5 roku (w tym czasie zmieniałam je raz), podcinam włosy co 3 miesiące i są świetne. Zero białych końcówek, zero rozdwojonych. Mam oba te cuda, ale wyżej, na krótszych końcach których nożyczki jeszcze nie sięgnęły. Końcówki najdłuższych partii włosów są w porządku po podcięciu.

      Usuń
  25. Ja jednak jestem odmiennego zdania, zdecydowanie. Wolę powoli podcinać stare, zniszczone końcówki. Być może należę do mniejszości, ale myślę "co z tego, że zdrowe, skoro krótkie?" Dla mnie włosy nie muszą być idealne. Lubię długie a pewna ilość zniszczonych końców nie przeszkadza mi ani u siebie ani u innych.

    Jeśli mam czekać powiedzmy 4 lata, to wolę czekać na zdrowe włosy (podcinać powolutku stare końcówki) niż czekać na długie włosy, na to aż odrośnie mi 20 cm obciętych ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Super blog! I jakie włosy :O *.*

    A co do moich włosów właśnie dzisiaj byłam u fryzjera i sięgają mi teraz za ramiona... ale i tak się lepiej czuję, bo miałam bardzo zniszczone :) Zachęcam do podcinania końcówek! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja miałam już długie włosy, ale zauważyłam że są zniszczone ponieważ długo nie obcinałam, mówiłam fryzjerce aby obcięła mi 1cm, a ta obcięła z 5cm, do tego postrzępiła degażówkami masakra, pół roku zapuszczania na marne. Już nigdy nie zaufam fryzjerowi.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.