niedziela, 24 listopada 2013

Moje studia - kosmetologia - pierwsze wrażenia

Cześć! Mój film o kosmetologii na kanale wisiał chwilę, akurat musiałam wyjść z domu i nie miałam czasu na dołączenie adnotacji, zatem ważne informacje znalazły się w opisie. Niestety nie wszyscy je doczytali, dlatego przynoszę sprostowanie tutaj. Bardzo prosiłabym was o przeczytanie tego. Zapraszam także do dyskusji, szczególnie osoby studiujące kosmetologię albo mające z nią do czynienia (przydadzą się wasze doświadczenia). Pamiętajcie, że jestem tylko świeżakiem i to moje pierwsze spostrzeżenia.

Pójście na studia do Warszawy bo są tam znajomi i chłopak to głupota
Wcale tak nie uważam, szczególnie w momencie, jak tydzień przed rozpoczęciem szkoły zostałam bez mieszkania. Gdybym nikogo w Warszawie nie znała to mogłabym tylko usiąść i płakać. Odbiła się ta sytuacja na mnie bardzo i cieszę się, mając tych ludzi blisko siebie. (Naprawdę blisko, blok moich przyjaciółek widzę z okna). Po dwóch latach samodzielnego mieszkania, brakowało mi kogoś obok. Tym bardziej, że praktycznie każdy weekend spędzam w Warszawie. W adnotacjach napisałam, że nie chodziło mi jedynie o to. Mam też świetne połączenie lotnicze z Oslo i z rodzinnym miastem. W Warszawie bywałam bardzo często, od początku potrafiłam sobie tu poradzić i szybko się przyzwyczaiłam. Nie mówiąc już o jakiejś chorobie albo problemie z kręgosłupem, kiedy potrzebuję kogoś, chociażby żeby mnie zawieźć do szpitala.

Patofizjologia i anatomia nie przyda ci się po studiach? Musisz znać podstawy! 
Nie powiedziałam, że mi się nie przyda wszystko. Są jednak informacje bardzo, bardzo szczegółowe. To dość normalne i wiem, że wygląda tak na większości kierunków. Spotykamy się z tym od początku nauczania. Najbardziej doświadczam tego na genetyce. Na większości uczelni i kierunków ten pierwszy rok jest zwyczajnie na odstrzał, co doskonale widać po przedmiotach, które mamy. Są interesujące, kosmetologiczne elementy, niestety póki co dość mało. Będę chciała być kosmetologiem świadomym, tak jak staram się być człowiekiem. W momencie kiedy ruszyłam z nauką i pojawiły się pierwsze kolokwia to okazało się, że wcale tak ciężko to do głowy nie wchodzi. Nie zmienia to następującego faktu, często słuchając po raz pierwszy o czymś, brzmi to dla mnie jak czarnomagiczne zaklęcia.

Wy i tak nie macie dużo nauki w porównaniu z farmacją. 
'Nie masz problemów, w porównaniu z głodującymi dziećmi w Afryce' - tak to dla mnie brzmi. Zawsze ktoś będzie miał więcej, a ktoś mniej, to dość naturalne.Co nie zmienia faktu, że przeskok jest ogromny i trzeba się przyzwyczaić.Wszystko wydaje mi się teraz szaleńcze i ogromne. Moi znajomi mają tak samo, każdy jakoś zaczyna. Większość z nas przyszła do nowego miasta, zmieniła się szkoła, otoczenie, nowi ludzie. Usamodzielniamy się. Jeżeli ktoś mi powie, że od razu poczuł się świetnie, nie uwierzę. Może łatwiej byłoby mi gdybym miała do kogo wracać, do miasta rodzinnego a tak, spędzam prawie każdy weekend w Warszawie. Nie jeżdżę do domu bo nie chcę być znowu sama.

Jakie przedmioty zdawałaś na maturze?
Jestem na studiach prywatnych, więc to nieistotne. Zdawałam: polski podstawowy i rozszerzony, matematykę podstawową, chemię podstawową, angielski podstawowy i rozszerzony, niemiecki podstawowy.


18 komentarzy:

  1. Jestem na kosmetologi i to moj tez pierwszy rok. Jest duzo nauki wedlug mnie. I duzo zbednych informacji :D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno dopiero na trzecim roku studiów uczysz się czegoś, co się może tak naprawdę przydać w pracy ;) Oby tak nie było u Ciebie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie uważam, że studiowanie tam, gdzie się ma przyjaciół jest jakieś złe, wręcz przeciwnie - jeśli odpowiadają komuś uczelnie w kilku różnych miastach, dużo korzystniej wybrać to, gdzie się 'kogoś' ma. Jeśli ktoś nigdy nie wyprowadził się z dala od znajomych to może nie zrozumie, i można sobie opowiadać że "ach, to tylko koledzy, znajdziesz nowych, bla bla". No ale jednak to aż koledzy i zwłaszcza na 1szym roku studiów gdy wszystko jest nowe i nikogo się nie zna, to warto mieć kogoś swojego. Jakoś raźniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Równiez jestem na kosmetologii na pierwszym roku. Przedmiot typu patofizjologia albo anatomia strasznie mnie przeraża, bo dużo jest materiału, ale dobrze napisałaś, niektóre przedmioty są po to by zrobić selekcję ;) Na drugim roku będą pewnie już typowo kosmetyczne przedmioty typu dermatologia, kosmetologia upiększająca, jakiś wizaż.
    Trzeba przetrwać. Trzymam kciuk za Ciebie :*

    Aneta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na drugim roku też przyjemniej będzie. Także trzymam kciuki :)

      Usuń
  5. Ja jestem w klasie maturalnej i zdaje biologię podstawową. Miałam zdawać rozszerzoną, ale nauczycielka uświadomiła nam, że tak naprawdę biologia rozszerzona jest dla ludzi idących na medycynę. Z resztą jak zobaczyłam arkusze z rozszerzonej to trochę się przeraziłam. Próbną rozszerzoną zdałam na 40% ale mnie to nie satysfakcjonuje. Wybieram się na kosmetologię prywatnie do Krakowa, bo mam najbliżej. Niestety mam pewne obawy czy dam sobie radę. Co prawda jestem w klasie biologia i angielski, mam też nieco więcej chemii ale nie tak jak rozszerzeni. W gimnazjum z chemii miałam 4, teraz nic z tej chemii nie umiem! Mam straszną nauczycielkę i moja wiedza naprawdę jest znikoma. Czy warto w takim razie iść na kosmetologię? Poradzę sobie z tą chemią? Te pytania najbardziej mnie nurtują, ale kosmetologia to mój wymarzony kierunek. Miałam iść na psychologię, ale jednak myślę, że kosmetologia jest lepszym wyborem + będę robiła to co kocham, tylko ta chemia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdawałam rozszerzoną i nie, nie jest dla ludzi idących na medycynę, zaczęłam od biologii, teraz jestem stunentką Uniwersytetu Medycznego, ale biologia przydaje się na dietetyce, fizjoterpii, wychowaniu fizycznym, zootechnice, weterynarii i milionie innych kierunków. Ciasnota umysłowa Twojej Pani Profesor jest porażająca.

      Usuń
    2. mi tez mówiła pani z biologi w liceum ze bio rozszerzenie jest dla ludzi którzy chcą isc na medycyne i dobrze sie uczą , ja ocene z bio miałam na koniec 3 a mature rozszerzona zdałam na 78% wiec to zależy od ciebie czy sie przyłożysz. spoko, ja z chemi też miałam 4 a teraz mam Profesora który ma 90 lat i uczy chemi ,nikt go nie rozumie !

      Usuń
    3. Małe sprostowanie - weterynaria to też medycyna.

      Usuń
    4. Koleżanki, które zdawały rozszerzenie z chemii i biologii mają trochę łatwiej niż ja, ale też nie na wszystkich przedmiotach. Na pewno lepiej jak ktoś się pilnie uczył obu przedmiotów w liceum i nieprawdą jest, że tylko ludzie na medycynie powinni bo przecież jest mnóstwo kierunków medycznych.

      Usuń
    5. ja chciałam w maju przyszłego roku zdawać biologię ale nie wyrobiłam się z oddaniem deklaracji we wrzesniu i nie napisze... ale to chyba nic bo miałam isc na sggw - mogę tylko zaocznie, nigdy bym nie poszła na dzienne bo nie mając dziecka czy mając zawsze jest cos do roboty. problem w tym ze dietetyka zaoczna na sggw to koszt 5000 zł za rok akademicki no więc raczej sobie odpuszczę :P poszukam innego kierunku albo zrobię jakieś ciekawe studium ;)

      Usuń
  6. Ja bardzo chciałabym iść na kosmetologię :) Ciekawostki które umieszczasz na końcu filmików są baardzo interesujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też jestem na kosmetologi ale w pile ,ponieważ nie stac mnie by isc do większego miasta . Jest spoko ale niektóre przedmioty dla mnie są zbędne bp. chemia ogólna zamiast chemii kosmetycznej , anatomia , a histologia -maskara codziennie wkówanie na kolokwium czesto sie nie wyrabiam z sprawdzianami .
    Ja zdawałam rozszerzona chemie i biologie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :D ja zdawałam tylko podstawową chemię. My nie mamy chemii ogólnej tylko kosmetyczną na szczęście.

      Usuń
  8. Dokładnie to samo działo się u mnie... Po jakimś czasie soczewki nie wystarczały mi na całą dobę, musiałam mrugać albo iść przepłukać oczy. Myślałam, że tak musi być, że taki urok noszenia soczewek. Jedne soczewki całodobowe (których nie nosiłam oczywiście 24h tylko od rana do wieczora) były w miarę ok, ale cena mnie zniechęcała. Nie były na tyle dobre, żeby je kupować. Co to za soczewki całodobowe jak o 21 musiałam zaciskać oczy co kilkanaście minut albo dostawałam od nich nerwicy przez gorączkę na oczach. :/

    Zaciekawiło mnie to połączenie z Olso. Bywasz w Norwegii?? Chcieliśmy wyjechać do Norwegii z narzeczonym, ale boimy się trochę... Wykształcenie mamy typowo ścisłe, informatyka, mechatronika. Nie wiem, czy damy sobie radę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba na każdym kierunku można wskazać przedmioty, które są zbyt szczegółowo omawiane. W moim przypadku była to fizjologia zwierząt. Studiowałam biotechnologię i zamiast skupić się na mikrobiologii, genetyce czy immunologii, od rana do nocy ślęczałam nad książkami z weterynarii i anatomii człowieka. W jeden semestr miałam poznać całego Ganonga, Traczyka i parę innych cegieł. Ten przedmiot był przyspieszonym kursem medycyny i weterynarii...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja studiuję chemię. Zajęcia mam od poniedziałku do piątku, średnio 3 kolokwia na tydzień. Nauki jest bardzo dużo, ale jest to do zniesienia, najgorsza jest matematyka. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, na razie daję radę, zobaczymy, jaki będzie semestr drugi, ponieważ dojdzie mi fizyka. Wszędzie chyba ten I rok taki jest, bo zderzamy się z nowym otoczeniem itd :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej! Jestem na profilu wos-geo-ang. Niestety należe do rocznika 96, który idzie nową podstawą i przedmioty dodatkowe mogę zdawać tylko na poziomie rozszerzonym. Wybrałam geografie i angielski, ale dopiero teraz uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jedyny kierunek studiów jaki mnie interesuje to kosmetologia.. Czy są jakiekolwiek szanse, że dostanę sie na studia prywatne? Nawet jeśli, to czy nie mając żadnej styczności z biologią i chemią przez ostatnie 2 lata dam sobie rade?:(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.