poniedziałek, 6 stycznia 2014

Podsumowanie 2013


Cześć! Blog jest w fazie budowy, zatem nie zniechęcajcie się. Zwyczajnie nie ogarniam, jak już podkreślałam wiele razy. Już wszystko się uspokoiło, jutro zobaczymy się w nowym miejscu a teraz chciałabym podsumować rok 2013. Nie tylko włosowo, ale na zdjęciach będziecie mogli łatwo dostrzec jakie zmiany zaszły nawet jeżeli o włosy chodzi.

Jedną z pierwszych okazji do zrobienia zdjęć była studniówka i tam właśnie powstało to moje drugie ulubione zdjęcie roku. Wspominam ją z łezką w oku. Tyle przygotowań i nerwów! Ale się opłacało. Sukienka, włosy, makijaż dokładnie jak chciałam. Towarzystwo także. Tęsknię za tymi ludźmi, z którymi widziałam się codziennie i razem narzekaliśmy na szkołę.


Moje marzenie o kocie spełniło się. Przygarnęłam Napoleona z wielką radością, by za kilka dni dowiedzieć się, że ze względu na alergię muszę go oddać. Wciąż patrząc na zdjęcia jest mi smutno.


Zima wiosną. Ciekawe czy w tym roku też tak będzie. Ciągle granie w lola, wychodzenie, byle się tylko przypadkiem do matury nie pouczyć.


Ukończenie liceum. Taki początek spełniania moich marzeń o wyjeździe, acz wróciłabym do czasów licealnych. Tylu absurdów, ile się nasłuchałam na historii, czy wosie, już pewnie nie usłyszę nigdy. Nie mam tu na myśli nauczycielki, po prostu miałam wyjątkowo kreatywnych ludzi i skłonnych do dyskusji.


W czasie matur albo po maturach. Odnalazłam piwo do którego z chęcią wracam, czyli Czarny Kot. Wyglądają przeuroczo.


Idealne podsumowanie mnie z ostatnich miesięcy, które spędzałam w rodzinnym mieście 'It's obvious Iignore you'.


Matura chyba zdana, zatem miesięczna wycieczka do Oslo. Bardzo leniwy czas, ale przyjemny. Spędzony z mamą. Pewnie długo jeszcze nie będę miała okazji tyle czasu z nią posiedzieć. A oprócz tego zdane prawko za 4 razem w czasie trwania matur! Tyle wygrać. I oczywiście nowy, kochany komputer. Moje spełnienie sprzętowych marzeń.


Matura zdana, świadectwo jest, uczelnia załatwiona. No to Kraków! Przede wszystkim koncert Florence! Uwierzcie mi, wciąż kiedy go oglądam to ryczę, jak beksa i już. Oprócz tego szereg dziwnych przygód, poznanie Karoliny (znajomej z gry internetowej). No i upały, sprawiające, że od samego oddychania jestem mokra.


Pierwszy raz kupiłam sobie PACC, śmiejcie się śmiejcie, ale przez cały miesiąc dzień w dzień mieliśmy straszne śmieszki. Mam kilka screenów, które do teraz wywołują we mnie atak śmiechu.


Marlena w wakacje zrobiła mi ulubione zdjęcie roku. Jak się później okazało chyba jedno z bardziej istotnych w moim życiu.


We wrześniu poznałam człowieka, bez którego prawie nie mogę obecnie oddychać i jego psa. Wiecie, że zawsze marzyłam o dużym, białym i puchatym piesie? Miło się przytulić do takiego niedźwiadka.


Przeprowadziłam się wreszcie do Warszawy. Nie obyło się bez problemów, ale znalazłam pokój i poradziłam sobie ze wszystkim.


Rozpoczęłam studia na wymarzonym kierunku (kosmetologia) i poznałam prześliczną i wspaniałą dziewczynę, która myślę, że będzie właśnie tą 'przyjaciółką ze studiów'. W jej towarzystwie spróbowałam tego mrożonego jogurtu i chociaż uważam, że jest przesadnie drogi to często do niego wracam.


Na planie Wawy non stop dostrzegłam coś chorego. Możecie uznać mnie za wulgarną a moje zachowanie za niesmaczne, ale serio, kto robi coś takiego? Zatem debiut telewizyjny w Wawie a później Ukryta Prawda. Fajne doświadczenie i mam nadzieję, że jeszcze się coś takiego powtórzy.


 Wbiłam 30lvl!


Poszłam na otrzęsiny szkolne, żeby sobie pograć. Za ścianą impreza a ja nerdzę. Meh.


Święta w Oslo u mamy, po raz kolejny. Myślałam, że nie przeżyję lotu do Oslo, poważnie. Mimo to, że kilka razy już samolotem leciałam, bałam się okropnie. Ludzie również byli przerażeni. Strasznie wiało a samolotem rzucało na wszystkie strony. Trzęsłam się jeszcze godzinę po wyjściu z lotniska.


Kolejne spełnione marzenie. Oryginalne lity! Jestem przeszczęśliwa i poprawiły mi humor na długo z naprawę paskudnego.


A pod koniec roku, kolejna przeprowadzka.

Rok był stresujący. Już pomijając maturę, prawko, studia, ale ciągle działo się coś, co sprawiało, że spało mi się ciężko i jadło też. Jednak jestem zadowolona i szczęśliwa.Mam nadzieję, że u was też wszystko w porządku i że będzie jeszcze lepiej! ;)

21 komentarzy:

  1. 0/10 wypowiedz oesu jest ocenzurowana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jaki kuamczuch. Prywatnie mi napisał 10/10 ;///

      Usuń
  2. Ładnie Ci w tym kapeluszu, też bym taki chciała dla siebie i świetne podsumowanie roku.. :)
    Łohoho, grasz w Tibie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę wyjść z podziwu jak niektórym nakrycia głowy pasują, a innym... szkoda gadać!:D

      Usuń
  3. życzę Ci aby nowy rok bym lepszy!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja samolotem nie latałam nigdy;p więc pewnie jakbym tylko wsiadła do takiego którym trzęsie, to bym tam na zawał padła :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne zdjecia, piesek mnie rozbroil, mialam kiedys podobnego ;) Rok stresujacy, ale ze wszystkim dalas rade- brawo :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeej, jaki udany rok ;) I te zdjęcie podsumowujące razem z notką pobudzają wspomnienia. Genialna sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka ty jesteś śliczna ! A osobiście też uwielbiam Feel the Chill. Szkoda tylko, że tak tam drogo :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje włosy niezmiennie piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Koncert Florence to dla mnie też było jedno z najważniejszych wydarzeń roku i oglądając film z koncertu również mam łzy w oczach ;)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  10. Napoleon świetny :) ja tez mam alergię niestety, ale u mnie to kwestia godziny a nie dni....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od początku, że coś jest nie tak, ale pomyślałam, że może jestem chora. Dopiero jak położyłam się spać w innym pokoju bez kota i wstałam bez kataru to zaczęłam podejrzewać :(

      Usuń
  11. Gdzie kupilas lity?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Oslo. W Polsce nigdy ich nie widziałam :( przynajmniej oryginalnych

      Usuń
  12. też mam uczulenie na koty :(

    http://takbardzokosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. zazdroszczę Ci mieszkania w Warszawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajne i treściwe podsumowanie roku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne podsumowanie roku :D. Oby ten był także taki owocny i "zakręcony" :D

    + zapraszam włosomaniaczki na mojego bloga! Powoli raczkuje, rozkręca się :D.
    http://eyesofblondegirl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.