piątek, 7 marca 2014

Każda z nas chce dostać kwiatka


Oj już nie oszukujcie, że nie chcecie. Jutro ten cudowny dzień. Dla jednych wymysł, co to ma poprawić sprzedaż, dla drugich wymyślne święto, umniejszające pozycję kobiet. Zdania są różne a ja i tak wiem: każda z nas chce dostać kwiatka.

Pamiętam, że w okresie buntu. Wiecie, gimnazjum, trampki i czarne ciuchy (oj z jaką ja niewyobrażalną radością wspominam te cudowne czasy. Podobnej wielkości śmieszność mnie ogarnia, patrząc na dzieciaki, które zachowują się podobnie, jak ja w ich wieku.) Psioczyłam, jaka to bzdura! Po co mi ten głupi kwiatek? I tak zwiędnie, uschnie, teleportuje się. Zniknie tak czy siak, nie zostawiając po sobie nic, więc bezużyteczne i ogólnie marnowanie pieniędzy. Zapominałam w tym szaleństwie jednak, że może szlag go rzeczywiście trafi, ale ja pamiętała będę. Skąd ta pewność? Już piszę!

Pamiętam, że jakoś na początku mojego związku z K., dostałam od niego malutki bukiet. Wiecie czemu? Bo przeprowadzałam się do pokoju, który był szary i chciałam, żeby miał fioletowe detale. Idąc dalej, 'paskudne badyle' były oczywiście celowo tego koloru. On sam dał mi je, ponieważ uważał, że pokój jest pusty. Tak mały gest uderzył we mnie niesamowicie i do dzisiaj widząc tego typu podarunki, cieszy mi się buzia. Podejrzewam, że nie wyleci mi to z głowy. Oto pierwszy bukiet dany bez większej okazji, poza tym od tak wyjątkowej dla mnie osoby.

Co jest dość ciekawe, dopiero niedawno zyskałam takie spojrzenie, dotyczące podarków i świętowania. Jeśli oglądacie mnie lub czytacie jakiś czas, to na pewno zauważycie, że bardzo lubię celebrować. Swoje osiemnaste urodziny planowałam na długo przed datą, sukienkę studniówkową miałam wybraną około rok przed studniówką. To dla mnie ogromna ekscytacja, może nawet próżność. Zwyczajnie chcę pamiętać i czuć się danego dnia naprawdę wyjątkowo. (Biedny człowieku, który kiedyś będzie mi pomagał w organizacji wesela, przebacz.) Chociaż tu pragnę zaznaczyć, że nie chcę pokazywać, czego to ja nie mogę i za ile.

Dalej! Nabijaj kasę durnym sprzedawcom i rozwijaj bez sensu tę gospodarkę. Oni tylko chcą wyciągnąć od ciebie kasę! Tutaj proszę o dystans. Jakiegoś badylka możecie kupić nawet za złotówkę, ewentualnie czekoladę koło dwóch. Nie musicie planować wyjścia do kina, kolacji, wielkiego bukietu róż albo wyjazdu do Paryża. Truizm będzie ogromny z mojej strony, ale: najważniejsza jest pamięć. Tak samo przy wszystkich innych wydarzeniach, zaglądających do portfela. Urodziny, walentynki, imieniny. Wystarczy pamięć, naprawdę. No chyba, że wybranka wyjątkowo wymagająca i wybredna, ale to już dyskusja nie na dzisiaj. Ja się w końcu nauczyłam wymagać od siebie a nie od wszystkich wokół. O wiele mniej rozczarowań.

Szary dzień, szary człowiek, pracy jak zwykle mnóstwo, pieniądze ubywają. Tusk krzyczy, żebyśmy zaciskali pasa a niektórzy wybierają miejsce, na którym zacisnęliby tę zacną partię garderoby większości rządu. Wielu z nas nie ma możliwości, żeby przy każdej najmniejszej okazji wynajmować limuzynę i pić drogiego szampana. Dlatego w ten jakiś mały dzień, wybierzmy mały prezent, coby bezkarnie zaznaczyć, że nam zależy.

Poza tym gwarantuję, jeśli dasz swojej ukochanej pełne cukru czekoladki, będzie szczęśliwa i to szczęście spłynie na ciebie razem z jej aurą. Spróbuj nie dać i porównamy, co byłoby większe radość a może foch.

Na koniec taka mała prośba. Doceniajcie siebie i innych! Szczególnie podczas takich dni.

9 komentarzy:

  1. Dobrze też pamiętać, że ci durni sprzedawcy żyją z tej sprzedaży - także tych durnych kwiatków, które stanowią ich źródło dochodu i utrzymania ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie :D wszelkie święta mają jakieś znaczenie gospodarcze. Dlatego dzisiaj kupiłam kwiotka u jakiegoś pana a nie w markecie. Chociaż może wspieram nieodprowadzanie podatku, ale co tam

      Usuń
    2. Tak trzymać ! :-) może nie nieodprowadzanie podatku :-D , ale kupowanie u sprzedawców, nie w marketach ;-) jakościowo to też bez porównania :-)

      Usuń
  2. Masz rację ;) jakiś czas temu dostałam od mojego chłopaka piękny bukiet kwiatów - lekko mnie przytkało gdy go z nim zobaczyłam, ale potem przez resztę dnia uśmiech nie schodził mi z twarzy. I mimo, że po bukieciku już dawno nie ma żadnego śladu, ja jeszcze długo będę miała go w pamięci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, nie. Kwiatów nie znoszę. Po co ścinać piękne różyczki, skoro mogły sobie rosnąć? Doniczkowe, ok, bo żyją. Ale bestialsko ucięte, żeby potem zwiędły albo uschły? Mówię: nie. Zawsze jak dostawałam kwiatka na Dzień Kobiet w szkole, to ciągle go gdzieś zapominałam, w autobusie się cały pogniótł i nim go doniosłam do domu to już był cały połamany : / ale podarki same w sobie to bardzo miły gest. U mnie najlepiej sprawdza się oczywiście czekolada :D Ale ogółem nie jestem człowiekiem celebrującym specjalne okazje.Urodziny to dla mnie tylko męczący dzień pełen przygotowywań na gości, czyli całe stadko rozwrzeszczanych dzieciaczków rodzeństwa, babcie, ciocie itd. Wolę celebrować urodziny spokojem. Nie obrażam się, kiedy ktoś zapomni o moich urodzinach, bo tak naprawdę nic dla mnie nie znaczy ten dzień. Studniówka to też był dla mnie niepotrzebny wydatek :D nNe jestem żadną socjopatką, ale znam lepsze sposoby na wydanie 300zł niż jakiś śmieszny bal z krokietem i barszczem jako posiłek. Każda pierwsza lepsza impreza spędzona z osobami, które kocham, była sto razy lepsza niż studniówka.
    Ale co osoba, to opinia, więc dobrze dla Ciebie, że tak kochasz celebrować i że masz osoby, z którymi możesz to robić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, to tylko kwiatki! We wpisie ogólnie chodzi o jakiś gest ;D można sobie podarować nawet piwo. Nie liczę, ile studniówka mnie kosztowała, ale na pewno wydałabym tę kasę znowu, chociaż na pewno znalazłoby się coś w tej cenie godnego uwagi. Miałam takie fajne towarzystwo, że nie żałuję

      Usuń
  4. A ja lubię kwiaty. Mam 15 lat i dostałam goździka :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dostałam bukiet od mojego <3

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.