czwartek, 6 marca 2014

Norweskie slodkosci, które lubie

Macie czasem takie dni, że wydaje się, jakby cały świat był przeciwko? Mnie dopadło dzisiaj i od rana chodzę mocno poirytowana. Jeszcze dzisiaj muszę koniecznie wyjść z domu i ta perspektywa mnie zupełnie przeraża.

Dzisiaj chciałabym wam pokazać słodkości, które bardzo lubię. W Norwegii bywam dość często, z powodów rodzinnych i wtedy mama chce, żebym czuła się jak najlepiej a kiedy jest okazja to przekazuje jakieś cuda, które mi zasmakowały. Na pewno jeszcze podobny post się pojawi bo to tylko partia :).

Chciałabym jednak zaznaczyć, że ceny tych dobroci są wielokrotnie aż zawrotne. Czekolada za 40zł? Nie jest o taką trudno a żeby było śmieszniej, wcale nie jest z tej wyższej półki.


Firma produkująca to cudo jest bardzo znana. Mają lody, najróżniejsze słodycze, sosy. To jeden z sosów. Smaków jest dużo, ale nam przypadł do gustu szczególnie ten. Według mnie to coś jak bita śmietana tylko w innej konsystencji i nie taka słodka. To jeden z tych produktów, które moja mama kupuje chyba od początku pobytu w Norwegii. Świetny z lodami a najlepszy z owocami.


Bułeczki, które podobnie jak Piano podbiły moje serce już dawno i mama zawsze mi je przekazuje. Różne warianty smakowe, ja najbardziej lubię te z czekoladą. Kalorie wszędzie! Ale warto, przy szalonej diecie warszawskiej :)


To nowa miłość! Pierwszy raz je jadłam i są cudowne! Bardzo czekoladowe, momentami aż zapychające, ale mogłabym je jeść i jeść a w opakowaniu tak mało. Dostałam również czekoladę, niestety nie jest już taka cudowna. Zwróćcie koniecznie na nie uwagę, jeżeli będziecie mieli okazję!


Dla kogoś kto nie zarabia w koronach norweskich, ceny na pewno będą zabójcze. Sama byłam w szoku podczas pierwszej wizyty, że marny lizak kosztuje 5zł a skorzystanie z toalety 10zł. Teraz już jest trochę inaczej, pewnie się przyzwyczaiłam i szok jest z każdym razem coraz mniejszy. Jedzenie, wynajęcie mieszkania, paliwo jest bardzo drogie w Norwegii. Chociaż w porównaniu z zarobkami i tak wypada nieźle. Nie wszystko nam niestety smakuje. Norwegia ma dość zamknięty rynek. Ja nie przepadam za chlebem, niezależnie od ceny, zupełnie nie przypadł mi do gustu.
W kwestii ubrań jest bardzo dobrze. Co ciekawe, ceny praktycznie jak w Polsce a na wyprzedażach jeszcze niższe. Szkoda, że proporcje zarobkowe są tak skrajne.
Więcej przedstawię wam w kwietniu :) obiecuję mnóstwo niezdrowych i tuczących dobroci!

8 komentarzy:

  1. och jak ja ci zazdroszczę ;) Norwegia to moje marzenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje jeszcze nie, ale może kiedyś :)

      Usuń
  2. Mieszkam w Norwegii i faktycznie Piano jest pyszne. Nadaje się też jako nadzienie do bułeczek. Uwielbiam norweskie lody i czekolady zwłaszcza ze słonymi migdałami. A chleb to najlepiej piec tutaj samemu na zakwasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama raz piekła, ale mówi, że nie ma cierpliwości :D

      Usuń
  3. Ogólnie to stosujesz jakąś dietę? Czy pozwalasz sobie na wszelkie słodycze zawsze wtedy, kiedy masz tylko ochotę ? A jak u Ciebie z innymi posiłkami? Masz taką dajną figurkę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosuję żadnej diety, nie mam czasu i ochoty póki co :D jak mam ochotę to coś zjem, chociaż staram się ograniczać jakieś 'złe' elementy i zjeść codziennie trochę warzyw, czy owoców. Noszę 38, więc nic takiego ;)

      Usuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.