poniedziałek, 29 grudnia 2014

Zarabiam na blogu



Pisząc ten post, spodziewam się że mogę zostać zjedzona. Jednak ostatnio trochę się dziwię temu, na co natykam się w Internecie. Każdy z nas ma takie momenty, że potrzebuje chwilę odpocząć. Ja szukam wtedy głupot i czytam, żeby po prostu zapomnieć o stresie.

Ten rok był dla mnie ciężki, ale jakoś w marcu odkryłam, że jedynym elementem, który mnie napędza i powstrzymuje od popadnięcia w marazm jest Youtube. Ten blog traktuję jako uzupełnienie kanału. Poza tym jeśli wyglądam źle a w głowie coś mi nie gra, zawsze mogę napisać.

Zaczęłam się przykładać, postanowiłam o dwóch filmach tygodniowo, trzech postach. To takie hobby zajmujące myśli. W czasie, kiedy bardzo potrzebowałam zajęcia a nie pomagało mi dosłownie nic. Nawet granie w grę, czytanie, nauka. Któreś z tych rzeczy zawsze uspokajały i dawały mi satysfakcję. Tym razem siedziałam wiecznie zaniepokojona, rozkładając ręce z wrażeniem, że absolutnie nic nie będzie sprawiało mi takiej radości. O ile w ogóle jakąkolwiek, poza chwilowym pośmianiem się z kotków w internecie. Było ze mną po prostu źle. Nie chciałabym się zwierzać, z jakiego powodu. Świat mi upadł, w prawdzie nie był to pierwszy raz, ale ten okazał się dość skuteczny.

Pierwsze zmiany zauważyłam na blogu. O wiele więcej komentarzy, lepsze statystyki. Wcześniej nie zwracałam na to większej uwagi. Zaczęło mi zależeć. Chciałam, żeby ktoś doceniał moje starania.
Z Youtube jest trochę łatwiej. Dość szybko zrozumiałam, jakie ustawienia powinnam mieć podczas nagrywania, które tło wybrać. Nie za bardzo chciałam iść w ogólne tematy. 'Ulubieńcy', 'zakupy', to nie byli dla mnie. Acz sama oglądałam wszystko u dziewczyn z przyjemnością. Zrobiłam kilka prób, udało się. Wyświetleń dużo, zaangażowanie fanów* również. Warto urozmaicać kanał. W końcu nie ma możliwości wciąż truć o włosach. Niczego nowego nie odkryję

(z prawej zdjęcia z początków blogowania)

W skrócie, wracając do głównego tematu. Poznałam ludzi związanych z Youtube, z blogowaniem. Od rodziców w styczniu dostałam świetny sprzęt (swoją drogą bardzo się cieszą, że tak mi służy, to chyba jeden z najlepszych prezentów jakie w życiu dostałam), ten dodatkowy kop w życiu prywatnym tylko utwierdził mnie w przekonaniu: chcę więcej. 

Youtube i blog to moja praca. A co to za praca? Robienie zdjęć, pisanie i nagrywanie filmów. Siedzisz w domu i się obijasz. Pracuje to górnik. Nazywam to, co robię pracą, ponieważ w ten sposób podkreślam moje podejście do tematu. Traktuję wszystkie platformy po prostu poważnie i profesjonalnie. Chcę się w tych dziedzinach rozwijać i ulepszać je. Jeśli uda mi się zarobić jakieś pieniądze, cudownie. Zawodową blogerką raczej nie będę nigdy. Przede wszystkim widzę siebie jako kosmetologa. Mimo to, gdyby się udało i coś ruszyło dalej w związku z mediami, byłabym przeszczęśliwa. Oczywiście chciałabym z tym połączyć przyszły zawód. 

Ile zarabiam i w jaki sposób? Jestem tylko jedną z wielu i moje statystyki nie wywołują dreszczyku emocji. Na pewno nie dałabym rady utrzymać się z tych dochodów. Po pierwsze reklamy wyświetlane na Youtube, po drugie recenzje produktów. Chcę przy okazji zaznaczyć, że jeżeli coś dostałam, jest to współpraca, zawsze znajdzie się o tym informacja. W filmie, w poście, w etykiecie, w opisie. Sama wolę być o tym informowana, w przeciwnym razie czuję się trochę oszukiwana. W szczególności, kiedy ktoś zapewnia 'Zrobiłam zamówienie' a ja wiem, że to nieprawda bo sama dostaję podobne oferty. 

Ale jak to tak. Twierdzisz, że pasja i hobby a chcesz kasę i się sprzedajesz. Gdyby każdy zarabiał na swojej pasji, świat byłby o wiele lepszy. Ja jestem studentką, próbuję się usamodzielniać. Mogłabym oczywiście iść do pracy, ale skoro mam możliwość dorobienia sobie w taki sposób, to czemu nie. Nie zajmuje mi to mniej czasu, nie kosztuje mniej nerwów. Dodatkowo wymagało dość dużego zaplecza finansowego. Po cichu liczę, że kiedyś zwróci mi się ta inwestycja. Obecnie nie wystarczy mieć kamery i nagrywać. Prawie cały sprzęt, którym dysponuję był kupowany pod blogowanie. Jeszcze raz zaznaczę, nie żalę się ile to pieniędzy musiałam wydać. Każdy wie, pomagają mi rodzice. Tak czy siak dumni, że dziecko chce się trochę usamodzielnić i coś odłożyć. Jednocześnie krzyczą mi za uchem 'Na pracę będziesz miała czas, teraz się ucz!'. Przecież się uczę. Nie macie pojęcia, ilu rzeczy nauczyłam się blogując. 

Miło patrzeć, że wszystko idzie do przodu a energia wkładana w te zabawy do was dociera. Ja jestem tylko płotką w tym biznesie, dopiero próbuję się odnaleźć i często brakuje mi jeszcze pewności siebie. Cieszę się, że w to wszystko weszłam i, że was zainteresowałam. Nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi, gdybym tego nie zrobiła i nie kto wie, może obecnie studiowałabym lingwistykę. 

Ktoś dotrwał? Pjona! :) 


*Kiedy słyszę wyrażenie 'fan', kojarzy mi się to z byciem gwiazdą, w taki pejoratywny sposób. W kwestii Youtube rozróżnia się po prostu osoby, które regularnie odwiedzają kanał, oglądają filmy, komentują i są zaangażowane oraz te, które trafiają przypadkiem. Ci pierwsi, są nazywani fanami. 


26 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tobą w zupełności. A blog jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie w życiu by nie przyszło do głowy, żeby wytykać, że ktoś zarobił na swojej pasji (a za co kupować sprzęt, produkty, i tak dalej i tak dalej? ). To jest wspaniałe i życzę Ci wszystkiego dobrego na tej drodze, regularnie do Ciebie zaglądam :) pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się - gdyby każdy z nas zarabiał na tym, co kocha, świat byłby dużo lepszym miejscem. Zawsze dużo łatwiej jest wytykać coś innym, zwłaszcza kiedy samemu tkwi się w zajęciu, które satysfakcji nie daje. Dziś to normalne, że ludzie zarabiają na blogach, nie widzę w tym nic niezwykłego. Może trochę mierzi mnie, gdy udaje się to ludziom, którzy robią to źle, jednak w Twoim przypadku jest to zwyczajnie zasłużone - kształcisz się w kierunku, o którym mówisz, a poza tym widać, jak wiele pracy wkładasz zarówno w bloga jak i w filmiki. Życzę Ci jak najlepiej i mam nadzieję, że uda Ci się całe życie wykonywać satysfakcjonujący zawód, nawet gdy później będzie już takim "na poważnie". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zaglądam do Ciebie bardzo często, choć rzadko komentuję. Wyznaję zasadę: "Jeśli nie masz nic konkretnego do powiedzenia, to lepiej nic nie mów". Generalnie uważam, że każdy ma prawo zarabiać w taki sposób, jaki jemu odpowiada. Nikt nie ma prawa Cię oceniać. Poza tym nagrywanie, czy pisanie nie jest niczym złym. Jak by nie było poświęcasz a to swój cenny czas. Bądź sobą i dalej dziel się z ludźmi swoją pasją. Tak trzymaj dziewczyno :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że masz takie zdrowe, mądre podejscie. Wkładasz w to co robisz wiele serca i energii a dodatkowo możesz zarobić, to idealne rozwiązanie. Życzę Ci więcej i wiecej. I postów, i filmów i kasy:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznotko, zgadzam się z Tobą w 100%, jednak wciąż będziemy napotykać ludzi, którzy będą mieć nam blogowe współprace za złe. Podziwiam osoby, po których pretensje i hejt spływają jak po kaczce - chociaż dotychczas nie trafił mi się żaden prawdziwy hejter, to i tak wiem, że każdy hejt przeżywałabym sto lat. I szlag mnie trafia jak widzę recenzję kosmetyku, kiedy na 100% wiem, że to współpraca, a z treści wynika, że jednak nie, że 'magicznie wpadło w moje łapki'. Nie wiem, czemu to jest takim problemem napisać, że ma się to z współpracy. Nie rozumiem też, czemu posty sponsorowane i zamieszczanie linków sponsorowanych nie jest oznaczona wzmianką o współpracy. Trzymam kciuki za Twoje blogowanie na poważnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wynika to ze strachu przed 'Znowu współpraca, sprzedałaś się' .Niestety dogodzić się nie da :D ja już dostałam komentarz na ten temat, na blogu. Przyznam, że tutaj prawie nie ma współprac, wszystko się raczej kręci wokół kanału. Bardzo dziękuję :)

      Usuń
    2. Hejterów trzeba kochać, bo wtedy się wkurzają :D

      Usuń
  7. Moim zdaniem jeśli ktoś wkłada ogrom serca w blogowanie to pozytywny odbiór czytelników jest najewiększą satysfakcją i zapłatą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie Ty jedna masz jakiś przysłowiowy grosz z YT czy bloga, sama osobiście jako czytelnik ( nie jako blogerka) nie widzę w tym nic złego :) wielkie brawa dla Ciebie, że odważyłaś się o tym głośno powiedzieć, większość urodowego światka się do tego nie przyznaje, sama nie wiem czemu...

    P.S. napisałam do Ciebie wiadomość na YT, mogę liczyć na odpowiedź? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie rozumiem po co w ogóle ktoś porusza takie tematy i dlaczego ktoś może mieć jakiekolwiek zarzuty związane z zarabianiem na blogu czy yt.. Żyjemy w czasach jakich żyjemy i tylko cieszyć się można z tego, iż można 'zarobić' na czymś, co jest naszą pasją. Wkład też zapewne jest spory, a Ty odwalasz kawał dobrej roboty! ;) Chciałabym kiedyś zobaczyć Twoje włosy na żywo:) Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
  10. No co Ty? To jeszcze są tacy idioci, którzy mają za złe, że człowiek sobie parę groszy na swojej pasji dorobi? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rób dalej to, co robisz, bo odwalasz kawał świetnej roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tematyki, do końca czytania myślałam "ale ona ma włosy!". Ale nic dziwnego. Wiesz, zarabianie, współprace, sprzedawanie, cholera, kogo to obchodzi? Zapominamy, że mimo wszystko każdy jest panem swojego blogu/kanału/profilu. Jeśli chce i ma potencjał, by wykorzystać to finansowo, dlaczego nie? To też jest praca. A do tego połączona z pasją. Przestańmy w końcu zaglądać innym do portfeli i naklejać im etykiety. Ale to, co cenię w blogerach, jest prawdomówność i lubię, kiedy jest wszystko jasno zaznaczone. Pozdrawiam i rób dalej to, co robisz!

    OdpowiedzUsuń
  13. nie rozumiem, dlaczego się tłumaczysz. to oczywiste, że blogerzy zarabiają za swoją pracę, a konkretnie za teksty, które piszą (tak jak chociażby autorzy podręczników, książek, artykułów do gazet) plus dbają o to, żeby blog jakoś wyglądał, miał czytelników. poza tym, że coś jest czyjąś pasją nie znaczy, że nie może na tym zarobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tłumaczę się, mi nikt o zarabianie nie marudził. Odnoszę się d tego, co spotykam w internecie, to moje przemyślenia.

      Usuń
  14. Nie widzę nic złego w tym że "wyciągnie" się na tym kilka groszy tym bardziej tak jak mówisz sprzęt, kosmetyki...i inne rzeczy które recenzujemy nie są za darmo... ;) Powodzenia w dalszym nagrywaniu i blogowaniu!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja także nie rozumiem ludzi, którzy narzekają, że youtuberzy zarabiają na tym, że kręcą filmy. Nic nie przyszło za darmo, sama musiałaś włożyć w to wiele wysiłku i pieniędzy, więc czemu by na tym trochę nie dorobić? Wkładasz w to wiele serca i za to naprawdę należałoby Ci się zdecydowanie więcej niż oferuje youtube:) A zazdrośnikami trzeba się po prostu nie przejmować ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą, choć czasami nachodzi mnie myśl "Też bym chciała siedzieć w domu, i to wszystko dostawać", jednak coraz rzadziej, bo rozumiem, ile pracy trzeba w to włożyć i jak mocną mieć psychikę by wytrzymać negatywne komentarze.
    A tak na marginesie, jesteś śliczna, ubóstwiam Twoje dołeczki (oglądając film od razu rzucają mi się w oczy :)) i mam nadzieję, że będziesz jeszcze długo tak mnie zaciekawiać, bo dzięki temu moje włosy są w jeszcze lepszym stanie, a i ja czegoś nowego się dowiaduję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku jejku, a ja się muszę pochwalić, że w końcu- po prawie roku włosomaniactwa- wyglądam normalnie ;D :P i to dzięki Tobie! :) mam włosy niestety nadal średnioporowate w kierunku wysoko-, ani proste ani kręcone, ani niestety ładne fale- po prostu krzywe, jakby odgniecione;| Przypomniałaś mi o masce aloesowej, o której już dawno czytałam lecz nie znalazłam jej wtedy w naturze, tym razem na szczęście udało mi się ją dorwać :) moim włosom brakowało takiego nawilżenia, użyłam jej, zakręciłam włosy jeszcze wilgotne w Twój sposób z któregoś postu z papilotami- dzieląc je jednak na więcej części niż wtedy, gdy robiłam to jakiś czas temu i teraz wyszło świetnie! :) Próbowałam już chyba wszystkiego- tego też, ale dzieliłam włosy jedynie na cztery i skręcałam za wysoko- wyglądałam wtedy jak miotła.. Pomagała jedynie lokówka lub prostownica;| Rozpisałam się trochę, jednak jestem taka szczęśliwa, że muszę się tym podzielić, a Twoja zasługa w tym wielka! :) :) W końcu mogę odstawić prostownicę, którą katowałam włosy ze trzy razy w tygodniu, bo nie nadawałam się do wyjścia między ludzi. W końcu włoski odżyją:) A Twoje włosy są moją największą inspiracją :) Dziękuję, że tutaj jesteś z nami, buziaki :*:) Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że jesteś, piszesz i nagrywasz. To czy dostajesz za to pieniądze, nie powinno nikogo interesować :], dobrze że wspominasz że coś dostałaś do testów, to sprawia, że nas nie oszukujesz i jesteś bardziej wiarygodna :). Szczęśliwego nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie Twój b log jest bardzo rzeczowy byle tak dalej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale cudowne włoski! Jak je tak pięknie pokręciłaś?

    OdpowiedzUsuń
  21. Twój blog jest świetny. Życzę jak najbardziej owocnych zarobków w 2015 roku

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.