czwartek, 14 maja 2015

'Śmiali się ze mnie, że jestem gwiazdą', czyli kilka porad dla początkujących blogerów



Zamierzałam nagrać o tym film. Pewnie skończyłoby się tak, że nie zawarłabym w nim każdej informacji, którą chciałam przekazać. Niedługo minie trzy lata, odkąd zaczęłam przygodę z blogowaniem. W prawdzie na Pudelku o mnie nie przeczytacie i torebki Micheala Korsa się jeszcze nie dorobiłam, ale doświadczenie zdobyłam spore. Teraz się z wami podzielę tym, co mi po głowie chodzi, dodając barwne opowieści.

Po co blogować? Po co bloguję ja? 

Lubiłam kiedyś pisać. Byłam jedną z tych wrażliwych nastolatek, przekonanych o swojej inności. Użalanie się nad sobą i opisywanie smutków było wspaniałą czynnością. Dobra, może obecnie uważam to za śmieszne, ale wtedy wygrałam kilka konkursów literackich, poza tym miałam jakiś pomysł na siebie. Lepsze to niż picie piwa w lesie. Kariery pisarskiej nie wybrałam. Obrzydziły mi ją lektury w liceum. Za to założyłam bloga. Mogę sobie tu pisać o czym chcę, jak chcę. Nikt mi już nie powie, że da się z mojego tekstu zrobić wiersz (usłyszałam kiedyś coś takiego, do dzisiaj według mnie była to krzywdząca opinia). To tak w kwestii zebrania myśli w coś spójnego.
Kiedy ja zaczynałam, do głowy nie przyszłoby mi, że będę coś mogła zarobić. Wtedy jeszcze większość współprac była barterowa a ten barter wołał i tak o pomstę do nieba. Ktoś mi czasem mówi 'Hej, czytam twojego bloga. Jest super!', wtedy się dziwię. Tego także się nie spodziewałam.
Piszę bo jeszcze czuję taką potrzebę, czasem dostanę za to pieniądz a też miło, że kogoś to w ogóle interesuje.

Jak zareagują ludzie? Jak zareagowali ludzie w moim środowisku?

Tutaj mogłabym się rozpisać. Zacznę może od mojego liceum. Nie mam pojęcia, kto znalazł mój kanał. Wiem, że klasa miała z niego niezły ubaw. Na jednej z wycieczek oglądali sobie moje filmy, komentując jaka to jestem żałosna. Dzisiaj stwierdzam, że rzeczywiście moje poprzednie produkcje nie były zbyt pasjonujące, ale z gołym tyłkiem nie latałam, cyckami nie świeciłam. Mówiłam w dość logiczny sposób. Oprócz zwykłej zawiści i chęci plotkowania nie widzę w tym ich zachowaniu żadnej słuszności.
Na tym kończy się bycie wrednym? Przychodzili do mnie po poradę, ci sami ludzie, którzy wcześniej się ze mnie śmiali. Do teraz nie wiem, czy chcieli rady, czy kolejnego tematu do plotek. Jedna z koleżanek miała problem z tym, że poprawiałam kilka razy włosy na lekcji (gumka mi się ześlizgiwała).
Nazywali mnie w swoim środowisku 'gwiazdą'. Bardzo mi miło do tej pory, chociaż nie wiem czy wtedy na to miano zasługiwałam.
Jeżeli chodzi już o sam internet, oczywiście dostawałam komentarze od tych ludzi, których znałam prywatnie. Nikt jednak nie ośmielił się powiedzieć mi czegoś w twarz. Takie zwyczajne trollowanie.
Dzisiaj reagowałabym inaczej. Jestem świadoma swojej wartości i nie mam problemu z powiedzeniem, co to mi się akurat nie podoba. Prawdopodobnie naraziłabym się klasie, ale nie dałabym sobą pomiatać. Było mi zwyczajnie przykro. Obecnie patrzę na to z dystansem. Moi przyjaciele i rodzina są ze mnie dumni, śledzą moją działalność. Nigdy już nie dam sobie wmówić, że to co robię jest słabe. Wciąż się rozwijam, poszerzam wiedzę, przecież o to tutaj chodzi.

Hejterzy? A kto to? 

Jakoś z ogromną falą złości się nigdy nie spotkałam. Może tyle co właśnie w moim własnym, prywatnym środowisku. Mam receptę na prawdziwych hejterów (pomijam tu jakąś konstruktywną krytykę i rady, sama do wielu się zastosowałam. Zaczęłam przecież malować brwi i wyszło mi na zdrowie. Dzięki!) po prostu się tego pozbywam. Nie toleruję wyzwisk, wulgaryzmów. Wszelkie wymyślne historie z moim udziałem są po prostu usuwane. To moja platforma i mój porządek.
Największym hitem była ta wiadomość, o której już wam wspominałam 'Jesteś niesamodzielna, niedojrzała. Nie chciałabym mieć z tobą nic wspólnego. Nie mam do ciebie żadnej sympatii'. Dodam tylko, że ta osoba spędziła na moim kanale mnóstwo czasu, pisząc podobne treści. Pytam: po co? Czy mnie to zmieni? Nie. Wszystkim nie dogodzę a i mało mnie to interesuje.
Wiecie, że regularnie dostaję komentarze w stylu 'sztywniak z ciebie', na zmianę z 'zachowujesz się dziecinnie'. Czasem czuję, jakbym miała rozdwojenie jaźni. Co najmniej.

Chcę tu jeszcze dodać, że nie miałabym odwagi nikogo ocenić w taki sposób. Nie wszystkich lubię, dlatego się nimi nie katuję.

Czy jestem w odpowiednim wieku? Kiedy jest odpowiedni czas? 

Gdybyście zapytali mnie o to trzy lata temu powiedziałabym, że już w porządku. W końcu miałam prawie 18lat a mój własny obraz w głowie był tym dojrzałym. Nutka zażenowania, podczas oglądania moich starych filmów wciąż gra. Pewność mam taką, że dorosłemu człowiekowi łatwiej to wszystko udźwignąć. Zarówno sferę biznesową jak i odbiorców. Nie chciałabym się tym zająć jako 15letnia dziewczyna. Zapewne bardzo by mnie to zmieniło. Nie jestem zwolenniczką dzieci w blogosferze i na Youtube. Odpowiedni moment jest wtedy, kiedy wiecie że macie coś ciekawego do przekazania, jakiś pomysł na siebie.

Współprace i zarabianie, jak się za to zabrać? 

Dopada mnie żałość, ilekroć na grupach facebookowych blogerów widzę posty 'Do jakiej firmy zgłosić się o współpracę? Dopiero zaczynam'. Czasem napiszę, żeby się nie zgłaszał/a bo przyjdą sami, kiedy blog będzie wystarczająco atrakcyjny. Wtedy dostaję po głowie argumentem 'No ale jakoś zacząć muszę!11oneoneone'. Nie będę marudziła o psuciu rynku. Za to zobrazuję wam to w bardzo wyraźny sposób. Siedzicie w autobusie, na przystanku wsiada bez biletu gość z akordeonem. Grać na nim nie potrafi. Nieładnie pachnie, jego wygląd budzi grozę. Za to podchodzi do każdego pasażera z wyraźnym oczekiwaniem zapłaty za swoje wyczyny. W tym wypadku, początkujący bloger jest grajkiem. Inni muzycy postrzegają was w fatalny sposób, słuchacze podobnie. Najpierw się trzeba nauczyć grać, później oczekiwać nagród oraz braw.
Jeszcze dodam, że mnóstwo razy spotkałam się z firmami, które zwyczajnie chciały mnie wykorzystać. Szanujcie siebie i swoje możliwości. Nie piszcie tekstów na żadne strony za darmo, nie oddawajcie im swoich zdjęć ani praw autorskich. Będą wam obiecywali lepsze statystyki, złoto i diamenty. Kłamią. Zawsze.



To co? Do zobaczenia na główniej Pudelka? :)



20 komentarzy:

  1. Też mam podobne wnioski z bycia blogerką a jestem nią już 5,5 lat :) To wciąga i staje się pasją życiową. Oczywiście też spotkałam się z hejterami bo bez nich było by nudno. Ważne, że pisze się dla siebie i żeby nam się to podobało bo jak wspomniałaś nie da się dogodzić wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie rozprzestrzeniam bloga w moim mieście, nie chce być pewnego rodzaju pośmiewiskiem czy "sztucznym blogerem". Co mało na pewno byłoby odniesienie do tego jak ja prowadzę bloga i moich nudnych notkach. No cóż.. lepiej nie wychodzić z tym w rzeczywistość:) A jeśli chodzi o Twój blog to myślę, że na pewno nie obeszło się od plotek i głupich komentarzy... ale blog jest super! Przynajmniej z mojej perspektywy! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego ja nikomu jeszcze nie odważyłam się powiedzieć, że prowadzę bloga. Wie tylko mój chłopak.
    A nie powiedziałam, bo wiem jak śmieją się z mojej znajomej, która zaczyna przygodę z yt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nikomu nie mówiłam. Wtedy na Youtube było nas bardzo mało, ktoś mnie znalazł i się zaczęło.

      Usuń
  4. Jestem początkującą blogerką, bo mój blog ma niecały rok. Jednak swoją działalność internetową zaczęłam już wcześniej i miałam bardzo podobnie. Zaczęło się od głupich komentarzy a skończyło na wyzwiskach na fb. Sposób? Przeczekać to. Teraz, gdy już choć trochę nabrałam wprawy osoby same przychodzą do mnie po poradę czy chociażby są zainteresowane zrobieniem makijażu, z którego wcześniej tak się naśmiewali... Wszystkich blogerom, którzy się tym przejmują radzę to olewać. Robimy to, co kochamy i nie dajmy sobie wmówić, że to coś głupiego. Takie osoby zazwyczaj komentują wszystko, lecz nie robią nic w kierunku rozwijania własnych pasji. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądam Cię od ponad roku, ale nadal bardzo lubię Twoje pierwsze nagrania, prawdę mówiąc one podobają mi się najbardziej, choć teraz oczywiście wszystko jest bardziej profesjonalne i niesamowicie dopracowane - widać, że poświęcasz temu czas. We wczesniejszych filmikach lubiłam Cię taką (ale to teraz śmiesznie zabrzmi) nieśmiałą, niewinną i dziewczęcą, być może dlatego, że sama taka byłam... :) No mój typ po prostu i sentyment. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, podpisuję się pod tym.

      Kinga

      Usuń
  6. Haha, idealnie wszystko napisane. Zawsze śmieszy mnie to jak milion dziewczyn piszę, jak ty zaobserwujesz mojego bloga to ja zaobserwuję twojego. Jakby to co najmniej mnie interesowało. Obserwuję te blogi, które chcę czytać, a jeżeli twój blog mi się nie podoba to dlaczego mam go obserwować. Poza tym tak samo z tym " do kogo mam się zgłaszać o współpracę?" nie rozumiem w ogóle wtedy sensu prowadzenia bloga, pisze się dla pieniędzy, czy dla pasji? Więcej takich "życiowych" postów proszę. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim przypadku o tym, że prowadzę bloga wiedziała garstka najbliższych mi osób. Bardzo się zmartwiłam, gdy kolega z roku przez przypadek (dzięki aktywnościom na fb) znalazł mojego bloga i spytał, czy go prowadzę. Miałam pewność, że mnie wyśmieje. Byłam zaskoczona, gdy powiedział, że podziwia mnie za to, że mam pasję i potrafię o niej pisać. Cieszę się, że nie okazał się hejterem i zawsze chętnie mu doradzam w kwestii kosmetyków - jest bardzo zadowolony z tej "współpracy". ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W gimnazjum prowadziłam bloga o moich zębach (nosiłam wtedy aparat), odkryła go moja koleżanka z klasy i zaczęły się szykany... Dlatego o moim obecnym blogu po roku dowiedział się mój ówczesny chłopak, przyjaciółka po dwóch latach (sama go znalazła). Teraz już się nie wstydzę tego - to moja pasja o której każdy wie. Niektórzy 'uciekają', urywają ze mną znajomość jak się dowiadują o tym, uważają mnie za pustą lalkę, bo maluję paznokcie. Ich strata :D
    Co do współprac to dopiero niedawno otrzymałam pierwszą propozycję, teraz otrzymałam drugą paczkę od tej firmy i jestem podekscytowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, mam trochę inne pytanie nie związane z tematem :) Znalazłam Twój drugi kanał i tak pomyślałam, że może zrobiłabyś film/post na temat np. Top 5 gier które uwielbiasz czy które są warte wydania pieniędzy,albo za friko. Sama gram, a że jestem po maturze, to szukam jakiejś ciekawej gierki ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Skąd ja to znam... Pusta lala, gwiazda itp,ale jak potrzeba porady to pierwsi... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie z blogiem na początku była tragedia, nikt nigdy nic w oczy nie powiedział, a za plecami się śmiali, teraz jak widza jak wiele dzięki temu osiągnęła i jak bardzo się rozwijam to pada tylko pytanie "jak Ty to robisz?", ale nadal zdarzają się zazdrośnicy, dlatego by dopełnić bloga w planach jest kanał na yt, ale czekam aż skończę szkołę, za rok mam maturę i muszę się skupić na tym, a jak się za coś wezmę to wolę to robić regularnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlatego ja staram się zachować póki co anonimowość :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Blogowanie ma też plusy i o nich powinno się zawsze pamiętać. Życie jest tylko jedno, nie warto się przejmować ludźmi. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem od Ciebie 10 lat starsza, ale uważam Cię za osobę bardzo dojrzałą (równorzędnego partnera do dyskusji), od której mogę dużo się dowiedzieć. Na Twój kanał na yuo tube trafiłam niedawno i systematycznie oglądam nowe i stare filmiki. Pozdrawiam i życzę sukcesów :)))
    Marta z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  15. nie przejmuj się :) ja byłam w liceum obiektem hejtu dlatego, że byłam najlepsza z niemieckiego i byłam zawsze przygotowana na zajęcia, a reszta dziewcząt sobie olewała ten przedmiot. doszło nawet do sytuacji, kiedy ja dostałam 5 dlatego, że się NAUCZYŁAM, a one dostały 1 - oczywiście było mówienie, że ja dostałam łatwiejsze słownictwo :) przy czym ja musiałam umieć go o wiele więcej, bo wybierałam się na germanistykę. padały stwierdzenia, że jestem pupilką nauczycielki, dowiedziałam się, że dziewczęta poświęciły całe 45 minut lekcji na obsmarowanie mi tyłka z tego powodu. takich sytuacji było na pęczki, ale ja się tym nigdy nie przejmowałam, bo nie czułam się w żaden sposób winna ani nie miałam wyrzutów sumienia, bo wiedziałam, że po prostu robię to, w czym jestem dobra i Ciebie tyczy się to samo! :) jeśli czujesz się w czymś na siłach - nie rezygnuj z tego! ludzie i tak będą gadać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również dopiero zaczynam, Twoja historia jest bardzo pomocna. O moim blogu wie tylko narzeczony i koleżanka, większość wpisów jest dopiero w stanie wersji roboczej :)

    Ważne żeby robić to co się lubi, a Tobie wychodzi to doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też zaczynam a to co napisałaś podnosi na duchu i jest pomocne. Dziękuję! :)


    http://taain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.